zobacz nasz profil na facebook'u zostań naszym fanem na facebook'u




















Blog > Komentarze do wpisu

Nie lubisz klasy ekonomicznej? Wyczarteruj odrzutowiec!

Dziś w luźnej, wiosennej atmosferze, postanowiliśmy nie ruszać tematów ciężkich - wszak to początek tygodnia, zza chmur w końcu wyjrzało słońce, więc mamy ochotę na coś lekkiego i przyjemnego...

Dlatego trochę poplotkujemy - bo to czasem lubi robić każdy z nas (tak tak, ci, którzy się do tego nie przyznają, też to czasem lubią ;-)).

Marzy Wam się czasem życie gwiazdy? I nie o popularności i piszczących fankach mowa (na piszczące fanki z pewnością skusiłoby się wielu panów), mowa o profitach, jakie spływają na majętne gwiazdy światowego formatu. Mowa o stylu życia, na jaki mogą sobie pozwolić, o kaprysach, jakie mogą spełniać i zachciankach, którym nie ma końca. My czasem byśmy tak chcieli...

Ale do rzeczy. Will Smith, którego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, towarzyszy swojej młodej gwiazdeczce - córce w trasie koncertowej, na której ta z kolei supportuje Justina Biebera. Trasa koncertowa obejmuje wiele miast europejskich. Will musiał przedostać się szybko z Dublina do Menchesteru. Jedyną opcją lotniczą, jaką miał były tanie linie Aer Lingus. I tu zdania były podzielone... Przewoźnik bardzo się ucieszył - przelot gwiazdy takiego formatu to jakaś forma reklamy dla linii, te stanęły więc na wysokości zadania, starając się zapewnić Willowi wygodne warunki, przejście przez lotnisko bez błysku fleszy, etc. Will Smith jednak nie podzielił entuzjazmu. Kiedy dowiedział się, że samoloty Aer Lingus nie posiadają pierwszej klasy (tak to bywa z tanimi liniami), wzdrygnął się na myśl o locie w klasie ekonomicznej. Niechęć była tak duża, że natychmiast polecił swoim ludziom wyczarterowanie prywatnego odrzutowca. Przyjemność kosztowała go jedyne 10 tysięcy funtów (pff, kto by się zastanawiał?). Nie był to jednak żaden problem. Za kilkadziesiąt minut lotu w luksusie wszak warto zapłacić każde pieniądze.

Jeśli wydaje Wam się, że jesteśmy (znowu) uszczypliwi, to tylko mylne wrażenie ;-), my po prostu trochę zazdrościmy. Zastanawiamy się też, czy Willowi Smithowi chodziło o szerokość foteli, jakość obsługi, czy może natarczywość fanów?

foto: collider.com

poniedziałek, 14 marca 2011, eprzeloty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/03/21 00:41:58
Potrafię sobie wyobrazić różne zachcianki w swojej wyimaginowanej, bogatej przyszłości, ale jednak czarterowanie odrzutowców na krótki lot... Nie, tu mi brakuje rozrzutności nawet w marzeniach.
-
2011/03/21 01:01:24
Może bardziej ekonomicznym rozwiązaniem jest po prostu posiadanie własnego odrzutowca? ;-) Zawsze pod ręką, zawsze z wygodami i na wyłączną własność :-)

Mi prawdę mówiąc także trudno wyobrazić sobie wydanie takich pieniędzy na 50 minut lotu.. Ale pewnie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
-
2011/03/23 21:38:45
A, tylko jeszcze trzeba mieć ten samolot na miejscu!

Co do punktu siedzenia: nie mam problemów z fantazyjnym wykupieniem najdroższego apartamentu na tydzień, albo wybudowaniem czegoś drogiego. Ale tu chodzi właśnie o te parę minut, którymi się człowiek nawet nie nacieszy.
-
2011/03/23 22:17:37
No ale jak nie jest na miejscu, to dolatuje na wezwanie - własny samolot, pilot na usługach.
Pławienie się w luksusach jest fajne :-) - baseny, apartamenty, limuzyny i odrzutowce, ale nas też nie zaspokoiłoby 50 minut frajdy.
-
2013/07/16 09:34:30
No tak, ale na takie rarytasy nie każdy sobie może pozowlić.
Chyba że wygra się takie cos w jakims konkursie, ja ostatnio wygałem montaż rolet do całego domu w sklepie www.roleter.pl/ :)
też dobrze :D