zobacz nasz profil na facebook'u zostań naszym fanem na facebook'u




















Blog > Komentarze do wpisu

Dreamliner stanie w muzeum.

Producenci samolotów rozpoczynają produkcję od jednego egzemplarza, który to jest poprawiany podczas testów, później powstają kolejne – ulepszane. Co się dzieje zwykle z prototypem? Najczęściej jest wykorzystywany – doprowadzany do stanu idealnego i sprzedawany, zwykle w nieco niższej cenie. Zdarza się także, że takie modele są wykorzystywane do promocji modelu, zachęcającej klientów do zakupu – mówiąc krócej, do prezentacji.

Inaczej jednak stało się w przypadku osławionego Dreamlinera. W tym wypadku prototyp, który ‘rozprostował’ skrzydła i wyfrunął z gniazda po raz pierwszy z końcem 2009 roku, przeszedł niestety zbyt wiele przeróbek i poprawek. Jego stan nie pozwoli na przejście procedur certyfikacyjnych – to dziecko Boeinga nie otrzyma nigdy niezbędnych do lotów certyfikatów. Jego pięciu testowych braci (lub sióstr :-)) zostanie sprzedanych oraz przeznaczonych na cele marketingowe producenta.

Jaki los czeka naszego bohatera? O pocięciu na żyletki nie ma oczywiście mowy – zbyt wiele kosztował (koszt jego powstania szacuje się na ponad cztery miliardy dolarów, uhhhhh!), dodatkowo, jest to za bardzo wyczekiwany na całym świecie model samolotu, żeby ot tak, można go było przed opinią publiczną schować. Ustalono więc, że miejsce, w którym maszyna będzie cieszyła oko opinii publicznej, bez zagrożenia bezpieczeństwa lotów, to muzeum. Maszyna napracowała się setnie, wykonała wiele próbnych lotów testowych i przeszła niezliczoną ilość ‘operacji’.


Wiecie jak nieoficjalnie ów model Dreamlinera został nazwany? Latający Frankenstein :-).

środa, 07 grudnia 2011, eprzeloty
Tagi: dreamliner

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: