piątek, 20 listopada 2009

Powszechnie znane nam są sytuacje, w których przewoźnik (żaden konkretny - piszemy ogólnie) nic nie robi sobie z wielogodzinnych opóźnień lotu. Klienci linii - chcą tego, czy nie - muszą się na to godzić. Ale ale... Wkraczamy powoli w nowy etap relacji pasażer-przewoźnik. Coraz więcej i coraz częściej słyszymy o pozwach, skierowanych przez pasażerów przeciwko liniom lotniczym. Klienci żądają rekompensaty zarówno za loty odwołane, jak i za te, które opóźniły się o wiele godzin.

Unijne przepisy wprawdzie regulują zakres możliwości pasażerów - za jakie opóźnienie i jaka kwota odszkodowania przysługuje pokrzywdzonemu, ale w rozporządzeniach nadal pozostaje wiele luk, a linie lotnicze przyzwyczaiły się do faktu, że niewielu pasażerów próbuje dochodzić swoich praw. I to tu właśnie obserwujemy zmiany... Powstaje coraz więcej organizacji, które oferują swoją pomoc w zakresie egzekwowania roszczeń, coraz większa ilość wkurzonych pasażerów ma ochotę i (co ważniejsze) odwagę wystąpić przeciwko przewoźnikowi.

Nie, żebyśmy namawiali do bicia piany i sądzenia się z każdym przewoźnikiem, w usługach którego coś Wam się nie podoba - zdecydowanie jesteśmy zwolennikami zdrowego rozsądku, ale jednocześnie zachęcamy do tupnięcia nogą tam, gdzie przewoźnikowi się należy - nie bądźmy bezradni i bezsilni i udowadniajmy, że tam, gdzie występują dwie strony - usługodawca i klient - równowaga musi być zachowana.

źródło zdjęcia: www.boston.com

czwartek, 19 listopada 2009

Już w przyszłym miesiącu producent samolotu, w który nie wiadomo, czy wierzyć - czy traktować, jak bajkę, zapowiada w końcu długo wyczekiwane loty testowe maszyny Boeing 787 Dreamliner.

Samolotów testowych jest sześć, testowe przeloty miały odbyć się już dawno, ale kolejno pojawiały się usterki, opóźniające start. Teraz - w końcu - Boeing obiecuje, że jeszcze przed Świętami odbędą się loty testowe, po których być może będziemy mieli szczęście dowiedzieć się czegoś więcej o terminach dalszej produkcji.

Oczywiście, wskazany jest umiarkowany optymizm - obietnic i terminów było już wiele i jak dotąd, wszystkie spełzły na niczym. Ale pojawiła się w nas mała iskierka nadziei - może tym razem to prawda? :-)

źródło: www.boeing.com

czwartek, 12 listopada 2009

British Airways to przewoźnik, który jak dotąd z recesją radził sobie stosunkowo dobrze - mówiąc "stosunkowo dobrze", mamy na myśli na tyle umiarkowane straty, że głośno o jego problemach nie było. Teraz jednak nad liniami zawisły nieco gęstsze chmury.

Raporty wskazują na stratę niemalże 300 milionów funtów od marca do września tego roku. To pierwszy rok, w którym BA zamiast zysku, wykazuje minus już w pierwszej połowie roku podatkowego.

Na kłopoty finansowe lekarstwem oczywiście są oszczędności, lecz te wywołują niezadowolenie i sprzeciwy pracowników.

Jednym z elementów zmian jest cięcie kosztów posiłków dla pracowników - porcje mają być tańsze, co na przestrzeni roku winno pozwolić na zaoszczędzenie wielu milionów funtów. A to nie koniec - program naprawczy przewiduje także zwolnienia oraz obniżenie wynagrodzenia dla nowych pracowników.

Związki zawodowe nie śpią, czuwają nad tym, aby pracownikom było jak najlepiej - zastanawiają się więc nad strajkiem.

Sądzimy, że BA kryzys przetrwa (jeśli nie oni, to kto?). Wszystkim zainteresowanym (mamy na myśli zarówno zarząd, jak i pracowników BA) zależy de facto na tym samym - aby linie przetrwały ciężki okres i aby wiodło im się dobrze. Pracownicy z pewnością mają świadomość tego, że jeśli przewoźnik zbankrutuje, oni "pójdą z torbami" wraz z nim. Trudno jednak nie zauważyć - mimo spójnego celu - sprzecznych priorytetów obu stron. Wszędzie, gdzie przewoźnik znajduje źródło oszczędności, związki zawodowe podnoszą larum, że poziom jakości warunków pracy nie może się obniżać (skądś to znamy...) - trochę to, jak zjeść cukierka i mieć cukierka - może się mylimy, ale nam wydaje się, że tak to się nie da..?

zdjęcie zaczerpnięte z www.commons.wikimedia.org

wtorek, 10 listopada 2009

Dziś dla odmiany o naszym ulubieńcu wśród oszczędnych. Mowa o Ryanair.

Zaprzyjaźniony Czytelnik :-) nadesłał nam (dziękujemy) materiał, znaleziony przez Niego w sieci.

A w nim czytamy o interesującej zawartości gazetki pokładowej Ryanair - dostępnej dla pasażerów podczas rejsu.

Internauta, opisujący zdarzenie (http://pokazywarka.pl/2qaaam-2/) leciał samolotem rzeczonych linii, w trakcie lotu - przeglądając ową gazetkę, trafił na kilka artykułów o różnych krajach - Francji, Włoszech, Hiszpanii, itd. Jednym z opisywanych krajów była Polska. Z zainteresowaniem więc oddał się lekturze...Ku swemu zaskoczeniu trafił na "grę słów"...


Źródło: www.pokazywarka.pl/2qaaam-2/

Nie, żebyśmy nie mieli poczucia humoru - owszem, lubimy się śmiać. Ale co do tego żartu mamy mocno mieszane uczucia. Ryanair'owska taktyka - "nieważne jak mówią, ważne, że mówią", choć najwyraźniej skuteczna - w nas budzi spore wątpliwości.

poniedziałek, 09 listopada 2009

Z wielkim uśmiechem - dumni i bladzi donosimy, że udało nam się stworzyć kolejną markę w naszej lotniczej rodzinie.

Niedawno oddany do użytku serwis www.centerfly.pl oferuje wyszukiwarkę biletów lotniczych na dowolne destynacje, w dużej ofercie przewoźników z całego świata. Staraliśmy się, jak zawsze pamiętać o tym, aby serwis był przejrzysty i intuicyjny - tak, aby korzystanie z niego było dla Was łatwe i przyjemne. Mamy nadzieję, że będziecie zadowoleni z nowej oferty.

Nieskromnie, jesteśmy z siebie dumni - jak każdy rodzic ze swojego dziecka... Ale nasz apetyt rośnie w miarę jedzenia i wcale nie zamierzamy osiąść na laurach - będziemy się nadal rozwijać i nie spoczniemy w wysiłkach o nowych, zadowolonych Klientów :-)

piątek, 06 listopada 2009

Już niebawem będziemy mogli skorzystać z najnowszych dobrodziejstw technologii na lotnisku Heathrow w Londynie.

Novum, o którym mowa to "taksówki", lecz nietypowe - bo bez kierowców. Pojazdy, zwane ULTra Personal Pod to maszyny, które osiągają prędkość do 40km/h z napędem elektrycznym - na specjalne baterie.

Lotnisko zbudowało już tor, po którym będą poruszać się kapsuły i już za około pół roku będzie można przedostać się z terminalu na parking, mieszczący się kilka km dalej. Na początek zamówionych zostało 21 pojazdów, docelowo - jeśli pasażerowie będą z dobrodziejstwa chętnie korzystać, lotnisko planuje rozbudowę systemu o większy tor i kolejne kapsuły.

Jednorazowo z pojazdu mogą skorzystać maksymalnie 4 osoby z bagażami, jednak ładunek nie może przekroczyć 500kg. Komputer, w który wyposażona będzie każda maszyna z naszego biletu lotniczego sam odczyta, na który terminal chcemy dojechać.

Choć przedsięwzięcie było kosztowne, trudno nie dostrzec jego zalet - pojazdy nie będą stały w korkach, są bezpieczniejsze, niż samochody, są także znacznie bardziej przyjazne dla środowiska.

W naszej opinii wyglądają dość futurystycznie - bardzo nam się podobają, chcielibyśmy widzieć takie kapsuły nie tylko na lotnisku w Londynie, ale również na innych lotniskach i na ulicach naszych miast :-)


zdjęcie zaczerpnięte z www.technovelgy.com

czwartek, 05 listopada 2009

Niestety sezon zimowy w branży lotniczej nie sprzyja ani liniom lotniczym, ani pasażerom. Wiele połączeń jest okresowo wstrzymanych ze względu na mniejszą częstotliwość podróży. A ceny rosną. Każda z linii lotniczych prowadzi własną politykę cenową - zatem i własne promocje i nowe stawki, nie będziemy więc pisać o poszczególnych przewoźnikach.

Generalnie jednak, tendencja cen jest zwyżkowa. Droższe bilety mają uratować przewoźników przed stratami, które dla nich oznacza zima.

Jeśli więc wybieracie się w czasie zimy i/lub wiosny w podróż lotniczą - polecamy kupić bilety z wyprzedzeniem, wtedy mamy szanse zapłacić za nie nieco mniej.

środa, 04 listopada 2009

Plan naprawczy wdrożony, zmiany w toku, ale czy sytuacja idzie ku lepszemu?

Zima to bardzo słaby okres w branży lotniczej. W tym roku będzie wyjątkowo ciężka. Eksperci mrocznie wróżą, że wielu przewoźników popadnie w bardzo poważne tarapaty. Rosnące od początku owianego złą sławą kryzysu długi, piętrzące się zobowiązania powodują, że już teraz jest kiepsko, a po serii kolejnych strat, które spowoduje "mrożąca" dochody zima - będzie jeszcze gorzej.

Raporty pokazują, że LOT stracił ogromne kwoty na paliwie, restrukturyzacja, polegająca na zmniejszeniu zatrudnienia wciąż trwa, ale długi niestety są nadal, a w okresie zimowym nic nie wskazuje na to, aby coś miało się polepszyć.

Prezes - Sebastian Mikosz twierdzi, że kondycja spółki jest już lepsza, niż przed kilkoma miesiącami, czy to jednak wystarczy, aby przetrwać na rynku? Wygląda niestety wciąż na to, że LOT stąpa po kruchym lodzie...

W zanadrzu drzemią jeszcze 2 źródła pozyskania dużego zastrzyku gotówki, która pozwoliłaby spółce przetrwać ciężkie czasy: sprzedanie siedziby firmie leasingowej oraz odzyskanie zaliczki, zamrożonej w Boeingu na poczet Dreamlinerów, których jak dotąd nikt na oczy nie widział.

My źle nie życzymy, więc trzymamy kciuki, aby nasz LOT przetrwał, aby zaszły konieczne zmiany, które oprócz lepszego funkcjonowania spółki, zapewniłyby także lepsze warunki nam - pasażerom.

czwartek, 29 października 2009

Tydzień temu mieszkanka Malezji - Liew Siaw Hsia, lecąca z Penang (malezyjska wyspa w Cieśninie Malakka) do Kuching (miasto w Malezji na wybrzeżu wyspy Borneo) urodziła dziecko podczas lotu.

Kiedy poród się rozpoczął, załoga samolotu zmieniła trasę lotu, chcąc wylądować na lotnisku w Kuala Lumpur, aby dostarczyć rodzącą mamę do szpitala. Nowy obywatel Malezji nie zamierzał jednak czekać na awaryjne lądowanie...

Szczęśliwie wśród pasażerów znalazł się lekarz, z pomocą jego oraz załogi pokładowej, w powietrzu - na wysokości ok 600 metrów, przyszedł na świat chłopiec.

Po wylądowaniu mama wraz z synkiem zostali przewiezieni do najbliższego szpitala. Chłopiec urodził się w 27 tygodniu ciąży (przyszła mama z pewnością sądziła, że do porodu zostało jeszcze tyle czasu, że bezpiecznie może odbyć podróż).

Linie AirAsia, na pokładzie których przyszedł na świat malutki pasażer sprezentowały zarówno mamie, jak i Jej synkowi bezpłatne bilety lotnicze do końca życia.

Oferta darmowych biletów lotniczych jest wprawdzie kusząca, odradzamy jednak planowanie porodu w powietrzu, sale szpitali położnych mimo wszystko wydają nam się bezpieczniejsze ;-)

piątek, 23 października 2009

Samoloty, jak i wszystkie inne środki lokomocji zanieczyszczają środowisko. Można by śmiało powiedzieć, że wszyscy (i wszystko) owe środowisko zanieczyszczają, wszak każdy z nas robi to każdego dnia, wykonując wiele codziennych czynności.

Zdecydowanie zbyt wielkim optymizmem (żeby nie nazwać tego naiwnością) byłoby stwierdzenie, że kiedyś przestaniemy. Ale światowe trendy pokazują, że przynajmniej będziemy próbowali w jakimś stopniu to ograniczyć. Taka teraz moda (i fajna to moda) - przesiadamy się na rowery (przynajmniej czasami), oszczędzamy wodę (nie wszyscy i nie zawsze), segregujemy śmieci (staramy się) - powstaje coraz więcej inicjatyw - społecznych i państwowych, których celem jest pozytywny wpływ na czystość i zdrowie naszej planety.

Do inicjatyw przyłączają się także linie lotnicze. Nie będziemy się rozpisywać o krokach, czynionych przez światowych przewoźników - musiałby to być bardzo przekrojowy wpis... Skupimy się za to na tym, co w naszym "ogródku".

Nasze linie lotnicze LOT są członkiem (pierwszym z resztą z sojuszu Star Alliance) grupy Aviation Global Deal, która powstała kilka miesięcy temu, a której to celem jest między innymi opracowanie założeń globalnej polityki, dotyczącej emisji CO2 do atmosfery przez samoloty.

Już teraz na stronie internetowej przewoźnika dostępny jest kalkulator, dzięki któremu każdy z nas, wpisując podstawowe dane, może obliczyć, ile dwutlenku węgla w wyniku podróży dostanie się do atmosfery, w przeliczeniu na jednego pasażera. Zadane jest także pytanie, czy chcielibyśmy dobrowolnie ponieść koszty neutralizacji owego zanieczyszczenia, no i w końcu - na jaki cel chcielibyśmy przeznaczyć te środki (tu mamy 5 opcji do wyboru).

Dalszy plan (uzależniony od wyników ankiety) przewiduje wprowadzenie dobrowolnej "opłaty ekologicznej" podczas zakupu biletu.

To nie jedyna inicjatywa ekologiczna, pod którą podpisuje się nasz przewoźnik... Co roku odbywa się akcja "Godzina dla Ziemi", której celem jest zapobieganie zmianom klimatu. Ów cel organizator pragnie osiągnąć dzięki wyłączeniu na godzinę światła (w domu, firmie, etc.). Ta jedna godzina, przy udziale wielu zainteresowanych jest w stanie dużo zdziałać. W tym roku LOT także wziął w niej udział, w głównej siedzibie linii na godzinę zrobiło się zupełnie ciemno.

Plany LOT przewidują także ograniczenie emisji dwutlenku węgla, poprzez korzystanie w swojej flocie z samolotów paliwooszczędnych.

Jak mówi rzecznik LOT, firma chce aktywnie brać udział w ochronie planety, chce dokładać wszelkich starań, aby wszystkim na ziemi żyło się lepiej, a proponowane światowe przedsięwzięcia ekologiczne budzą w PLL LOT żywe zainteresowanie.

Nam temat się bardzo podoba. Sami staramy się żyć ekologicznie i bardzo nas cieszą wszelkie inicjatywy w tym zakresie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w Locie czają się w tym trochę zapędy na "dobry PR", ale, jak wiadomo - cel uświęca środki, a w tym wypadku cel jest wyjątkowo szczytny.

źródło: www.lot.com

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10